Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Logo - Fundacja bez łez
Fundacja "Autyzm bez łez"
KRS: 0000423188
Fundacja
Rodzice
Autentyzm

NASZA DROGA


Najskuteczniejszą interwencją terapeutyczną, jaką zastosowaliśmy wobec naszej córki, była zmiana żywienia. Możemy to stwierdzić z całą odpowiedzialnością.


Ostatnie badania udostępnione przez Autism Research Institute pokazują, że 87 % dzieci  z ASD ma alergię na gluten (w porównaniu do 1 % dzieci  zdrowych),  a 90 % dzieci z autyzmem ma alergię na kazainę  (w porównaniu do 7%  dzieci neurotypowych). Niestrawione cząstki glutenu i kazeiny,  zamieniają sie w opiaty, które dostają się do krwioobiegu, a następnie do układu nerwowego i mózgu. W tym ostatnim wywołują podobne efekty, jak po zażyciu narkotyku: nagłe zmiany nastroju, izolowanie się, autostymulacje, autoagresje, niewrażliwość na ból. Substancje te blokują normalne funkcje mózgu i jego rozwój.


Zaraz po usłyszeniu diagnozy zastosowaliśmy u córki dietę bezglutenową i bezkazeinową - eliminującą z jej organizmu opiaty. Na początku zanotowaliśmy poprawę, ale w pewnym momencie stanęliśmy w miejscu. Poszukiwaliśmy innych diet, które mogłyby pomóc. Wtedy też natknęliśmy się na Dietę Specyficznych Węglowodanów. Po tym jak dowiedzieliśmy się, że musimy odstawić zboża, odrzuciliśmy tę opcję.
Po roku narastającej  frustracji związanej między innymi z podawaniem witamin i innych suplementów, z których około 80% powodowało reakcje alergiczne u córki, oraz przy coraz gorszych wynikach badań, zdecydowaliśmy się na radykalną zmianę sposobu żywienia. W SCD dozwolone są cukry proste (z większości warzyw, miodu, jogurtu i niektórych owoców). Przypadek naszej córki był jednak na tyle ciężki, że musieliśmy jeszcze bardziej zaostrzyć dietę (nie mogliśmy podawać miodu czy nawet niektórych owoców). Nauczyliśmy się uważnie obserwować nasze dziecko. Wprowadzając nowe elementy do diety, byliśmy w stanie szybko rozpoznać, czy coś jej zaszkodziło.


Nasza córka cierpiała na zaawansowaną grzybicę całego ustroju.
Wprowadziliśmy kiszonki i inne pokarmy wspierające przyjazne bakterie  w organizmie, jednocześnie eliminując z codziennego menu produkty, które karmią patogenne grzyby i bakterie. Odbierając im pożywienie prowadziliśmy do ich zagłodzenia, a w konsekwencji zaniku. Dzięki temu patogeny przestały zatruwać organizm  i wywoływać neurologiczne objawy. Podawaliśmy córce głównie warzywa (bardzo zróżnicowane), zarówno  kiszone, gotowane, jak i surowe, soki warzywne, rosoły z ekologicznych kości cielęcych i jagnięcych, niektóre owoce, kiszoną kapustę własnego wyrobu,  chlebek z migdałów, pestek dyni i nasion słonecznika, a jeśli ciastka to orzechowe, własnego wyrobu - bez cukru  bez miodu czy innych słodzików.


Wprowadzenie diety wiązało się ze zmianą stylu życia całej rodziny. Nie wyobrażamy sobie, abyśmy mogli konsekwentnie przestrzegać diety Abigail, a jednocześnie sami zajadać chipsy, ciastka i popijać je słodzonymi napojami. Trudno byłoby także trzymać takie produkty w domu, nie narażając dziecka na przypadkowe zetknięcie się z nimi. Jedno potknięcie oznaczałoby zaprzepaszczenie wielomiesięcznego trudu i jego widocznych efektów.
Rezygnując na co dzień z produktów, których nie mogła jeść nasza córka, odczuliśmy na sobie dobroczynne działanie tej diety i sami pozbyliśmy się wielu dolegliwości, m.in. problemów skórnych.


Nie twierdzimy, że zmiana żywienia jest łatwa. Dochodzenie do właściwej diety, a potem jej utrzymanie kosztowało nas mnóstwo wysiłku, czasu i pieniędzy. Wymagało też ogromnego samozaparcia, dyscypliny i dobrej organizacji. Przed rozpoczęciem diety warto się do niej przygotować, spotkać z lekarzem czy dietetykiem, rozpisać plan posiłków na kilka dni do przodu, zorganizować zakupy. Trzeba  nastawić się na to, że nie będzie to łatwy czas, że w pewnym momencie pojawi się frustracja, zmęczenie, zniechęcenie. To jest wyzwanie, którego stawką jest życie - pełniejsze, szczęśliwsze, w większym kontakcie z dzieckiem.


Dieta była tylko początkiem naszej podróży. Jednak bez niej nie moglibyśmy w ogóle wyruszyć.

Treści zawarte na tej stronie nie są poradą medyczną, lecz zbiorem naszych doświadczeń.
Wszelkie interwencje należy konsultować z lekarzem.
Nie ponosimy odpowiedzialności za Państwa decyzje co do leczenia dziecka.