Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Logo - Fundacja bez łez
Fundacja "Autyzm bez łez"
KRS: 0000423188
Fundacja
Rodzice
Autentyzm

BEZ ZMIANY NIE MA ZMIANY

Zagłębiając się w metodę zmiany żywienia musieliśmy po trochu stać się socjologami, badaczami naszych własnych ludzkich zachowań, tendencji, do których nieraz sami przed sobą nie chcemy się przyznać.
Na przykład jak przezwyciężyć pragnienie, by wszystkie podjęte działania, zwłaszcza jeśli nie mieliśmy co do nich stuprocentowego zaufania, przynosiły natychmiastowy skutek? Podjęcie próby przestawienia swojego stylu życia na inne tory i zaprzestania wrzucania do wagonów naszej lokomotywy wszystkiego co popadnie nie poskutkowało natychmiastowym zwiększeniem prędkości jazdy, poprawieniem komfortu podróży i wyeliminowaniem jakichkolwiek usterek w maszynie. Musieliśmy nastawić się na dłuższy rozruch, jak w tym wierszu Tuwima: „Najpierw powoli jak żółw ociężale…”
Jeśli przyrównanie nas do lokomotywy ociężałej jak skorupiasty gad nie wyda się nam adekwatne, może prędzej przekonamy się do botanicznej anegdoty. Jej autorem jest ceniony niemiecki pisarz, guru dla osób żądnych życiowych sukcesów, czyli Bodo Schafer:
Jeżeli chcemy zasadzić bambus, musimy myśleć długofalowo i mieć zaufanie do przyszłości. Farmer, który chce zasadzić bambus musi zakopać nasiona w ziemi. Następnie ziemię przykrywa sianem. Każdego ranka musi podlewać ziemię, nie widząc w ogóle efektów swojej pracy. Usuwa chwasty i spulchnia ziemię. Musi to robić każdego ranka przez cztery lata. Przez cztery długie lata nie widzi pędów rośliny i nie wie, czy jego starania zostaną nagrodzone. Nie wie nawet, czy pędy jeszcze żyją. W końcu, pod koniec czwartego roku, pierwsze pędy bambusa przebijają się przez powierzchnię ziemi, następnie rosną na wysokość dwudziestu metrów w ciągu zaledwie dziewięćdziesięciu dni. 
Tak samo było ze zmianą stanu zdrowia Abigail. Choć na szczęście nie trzeba było na nią czekać bez jakichkolwiek efektów przez cztery lata, poprawa nie była natychmiastowo widoczna. Potrzebny był duży kredyt zaufania wobec nasion posadzonych na niepewnym gruncie uciążliwej z początku diety.
Innym ciężkim punktem było pozyskanie samego „kredytu zaufania” dla metody zmiany żywienia. Było to mniej więcej tak trudne jak przekonanie bankiera o zdolności do zaciągnięcia kredytu na kilkaset tysięcy złotych przez bezrobotnego absolwenta nauk humanistycznych. Przekonaliśmy się o tym sami, kiedy po raz pierwszy w nasze ręce wpadła książka Elaine Gottschall opisująca dietę SCD. Treści w niej zawarte tak mocno kłóciły się z wartościami wpajanymi nam od dzieciństwa, że nasze umysły musiały znaleźć jakiś sposób wybrnięcia z tej sytuacji. A że łatwiej było odrzucić to, co nowe i nieznane niż zweryfikować przekonania nie tylko swoje ale całego otoczenia, książka wylądowała w koszu. Okazuje się że psychologowie i socjologowie na takie zachowanie mają nazwę: dysonans poznawczy. Pisze o nim między innymi Elliot Aronson w książce „Człowiek istota społeczna”.  Psycholog ten tłumaczy, że zjawisko dysonansu pojawia się często u osób, które zapoznają się z informacjami sprzecznymi z ich przekonaniami. „Ponieważ występowanie dysonansu poznawczego jest przykre, ludzie są motywowani do redukowania go” (strona 186, wydanie)Jeśli człowiek w danym momencie nie jest w stanie wcielić w życie na przykład danej diety, musi znaleźć sposób aby dalej funkcjonować bez poczucia winy. Po przeczytaniu herezji, jak się nam z początku wydawało, pani Gottschall, jako istoty myślące mieliśmy potrzebę zredukowania zaistniałego w ten sposób dysonansu, zabicia w sobie poczucia paradoksu, który wywoływał u nas psychiczny dyskomfort. Łatwiej było zdegradować informację, uznać ją za nieprawdziwą a jej autora za kłamcę lub po prostu wariata. Informacja o szkodliwości skrobi za pierwszym razem okazała się zbyt trudna – nie byliśmy na nią gotowi w tym momencie, dlatego wzorem starożytnych woleliśmy zabić posłańca (co prawda kilka tysięcy lat temu sformułowanie to miało charakter dosłowny, my dokonaliśmy jedynie metaforycznego mordu na papierowym nośniku), zanegować przekazane przez niego informacje niż racjonalnie do nich podejść.
Pisząc te słowa zdajemy sobie sprawę, że tym razem to one same mogą przyjąć formę niewygodnego posłańca, za którym czytelnicy będą mieli ochotę pobiec z włóczniami i oszczepami bądź też widłami i toporami. Może nie zabijajcie go od razu. Dajcie mu chwilę na przedstawienie swoich argumentów w całości, a sobie na ich spokojne przeanalizowanie. Zgłębiajcie temat na własną rękę i… bądźcie łaskawi dla posłańca.
Obok oczekiwania na kiełkującego pod ziemią bambusa (czyli jakiekolwiek efekty wprowadzania przez nas zmian w żywieniu) i pogodzenia ze sobą treści przynoszonych przez gońca (w tym wypadku pod postacią książki) z naszymi własnymi przekonaniami, kolejną trudną rzeczą było dla nas podjęcie decyzji o wspólnym wprowadzeniu w życie tych samych zasad bez taryfy ulgowej dla nikogo z domowników. Niemożliwa była sytuacja, by w naszym domu tylko Abigail przeszła na dietę, a my nadal beztrosko jedlibyśmy kanapki na śniadanie, na obiad makaron a na deser raczyli się lodami. Musieliśmy postawić się w sytuacji córki i stać się dla niej przykładem – tylko tak mogliśmy przekonać ją, że to co robimy jest dobre. Cytowana powyżej książka Bodo Schafera zawiera anegdotę z życia Mahatma Gandhiego, którą również warto przytoczyć:
„Pewnego dnia do Gandhiego przyszła kobieta, która poprosiła go, aby przekonał jej małego syna, żeby nie jadł tak dużo cukru. Sądziła, że słowa tak szacownego człowieka będą miały na chłopca większy wpływ niż jej tłumaczenia. Gandhi powiedział, że do tego zadania musi przygotowywać się trzy miesiące.
Kiedy po trzech miesiącach kobieta przyszła z synem, Gandhi wytłumaczył dziecku prostymi słowami, że lepiej by było, gdyby nie jadł tyle cukru. Cukier jest niedobry dla jego zdrowia. Z pewnością będzie większy i silniejszy, jeżeli częściej z niego zrezygnuje.
Chłopiec natychmiast się z tym zgodził.
Kobieta odciągnęła Gandhiego na bok, by zapytać, dlaczego tak proste wytłumaczenie zajęło mu aż trzy miesiące przygotowań. Gandhi odpowiedział: „Żeby być o tym przekonany, musiałem przez trzy miesiące zrezygnować z cukru. Tylko w ten sposób mogłem przekonać twojego syna, żeby zrobił to samo.”