Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Logo - Fundacja bez łez
Fundacja "Autyzm bez łez"
KRS: 0000423188
Fundacja
Rodzice
Autentyzm

PODZIĘKOWANIA

Dziękujemy wszystkim rodzicom za nadsyłane wiadomości.
21.12.2013
„Autyzm bez łez” Renaty Radomskiej to właściwie nie jest książka o autyzmie. To jest książka o odwadze i determinacji rodziców, którzy na wszelkie możliwe i niemożliwe sposoby walczą o ratunek dla swojej córki. Odwaga napędzana przez miłość, prowadzi do śmiałych poszukiwań, stawiania trudnych pytań terapeutom, lekarzom. I szukania samodzielnie odpowiedzi na te pytania.
Rodzice małej Abigail pokazują nam, że to my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie, kondycję i leczenie naszych dzieci. Można powiedzieć „oczywista oczywistość”, ale jakże często ulegając magii kilku liter przed nazwiskiem autorytetów medycznych przyjmujemy za wyrocznię diagnozy ze słowami-wytrychami współczesnej medycyny: „choroba genetyczna”, „alergia”, „choroba nieuleczalna”. Nie mamy odwagi zakwestionować tych wyroków. A bohaterowie książki mają wielką odwagę i ogromną siłę, by szukać, czytać, analizować informacje, by wstawać o świcie i dzień po dniu, przygotowywać czasochłonne potrawy, prowadzić terapię, czekając cierpliwie na pierwsze oznaki poprawy, potem na dalsze i dalsze, aż do znaczących, milowych kroków.
Przed wielu laty w wakacje byłam na wsi świadkiem zdarzenia, które na zawsze zostało mi w pamięci. W czasie sianokosów czwórka dzieci bawiła się nad rzeką. W pewnym momencie najstarsze podniosło krzyk: „Ratunku! Paweł się topi!” Ludzie pracujący w pobliżu ruszyli w kierunku rzeki. Mężczyźni, którzy byli najbliżej zaczęli zdejmować buty, a matka dziecka dobiegła do rzeki i nie zatrzymując się, bez wahania wskoczyła w wodę. Udało jej się w ostatniej chwili wyciągnąć dziecko. Ktoś powiedział: „tylko matka tak potrafi ratować dziecko”. Renata Radomska to właśnie taka matka, która nie czeka na pomoc fachowców, specjalistów, wie, że może ona przyjść za późno, dlatego sama skacze, by wyratować córkę porywaną przez fale autyzmu.
„Autyzm bez łez” jest opowieścią dla każdego, kto potrzebuje motywacji, nadziei dla siebie, dziecka, czy kogoś bliskiego. Jest tam nadzieja poparta konkretnymi efektami, jest wiele porad, jak wprowadzać zmiany żywieniowe, jak przygotowywać potrawy. I... jest fajna rodzina, którą warto poznać.
Barbara
16.11.2013
Ewa
Renatko i Jacku dziękujemy za inspiracje:), walczyliśmy z nietolerancjami pokarmowymi córeczki, wraz z poprawą kondycji przewodu pokarmowego zanikały u niej zachowania autystyczne, wydawało mi się że zrobiliśmy bardzo dużo, widzę że jeszcze wiele do zrobienia:). Dieta Waszej córeczki u nas oswojona, z pewnymi modyfikacjami gosci na naszym stole od kilku lat, trochę odpuścilismy ostatnio, bo nic się nie działo.... a jednak ten płacz i rozdrażnienie były nie do zniesienia. Jest lepiej:), płacz zamieniony na śmiech, "mamusia zawsze chcę się tak dobrze czuć:)", szkoda, że u Was tego śmiechu ostatnio pewnie mniej....modlimy się całą rodziną za Was.



16.11.13
Katarzyna
Jest Pani światełkiem w tunelu dla wielu rodziców, życzę z całego serca aby wytrwała Pani w tym co robi, to jest piękne, prawdziwe i bardzo potrzebne, pozdrawiam



15.11.2013
Magda
Moim zdaniem trzeba by sie zastanowic nad kaszkami mlecznymi dla dzieci, cos jest z nimi nie tak zwlaszcza z tymi z probiotykami, moje dzieci mialy po nich rozwolnienia , a jedno az sie uczulilo, co moim zdaniem doprowadzilo do stanu, ktore okreslano jako autyzm wczesnodzieciecy. Jak ktos nie wierzy to nie, nie obchodzi mnie to, w szpitalu chorob wewnetrznych patrzono sie na mnie jak na idiotke, ale ja wiem swoje ponieważ jedyna postacia mleka jaka jadl byly wlasnie te kaszki. Kazeina, opioidy, opium, przepuszczalne jelita... poszukajcie poczytajcie. Przebadalismy dziecko i prywatnie i panstwo pod katem metabolicznym i wyszlo uczulenie na laktoze, po odstawieniu na rok, powoli wszystko wraca do normy ja to nazywam autyzm metaboliczny. Do poltora roku dzieckio rozwijalo sie normalnie , zaczelo mowic kilka slow , byl z nim kontakt a potem niezauwazenie zaczelo zamykac sie w sobie, mamy to juz za soba. Pozdrawiam



12.11.13
„Jestem z Wami i trzymam kciuki. Dzięki za mnóstwo przekazanej wiedzy.Bardzo wartościowej wiedzy.”



[11 listopada 2013 12:09]
Ja i mój maz Bogu dziękujemy codziennie ze Was spotkaliśmy !!!! Tak, tylko Wy nam tak naprawdę od serca pomogliscie i wszyscy w rodzinie widza jaki teraz jest Filip, wczoraj wszyscy głosowali na spotkaniu rodzinnym:* komórki poszły w ruch a ja noga w informatyce tyle sie musiałam natrudzic, żeby to piękne zdjęcie na moim fejsie umieścić  i będę to robić codziennie bo mam mega efekty w domu, Pan Jacek widzi co tydzień Filipa i może Pani potwierdzić !!! Jedno uratowane dziecko już na pewno ma Pani na swym koncie. Proszę robić swoje, Ci którzy Panią znają modlą sie za Was i będzie dobrze. Jesteśmy blisko myślami, pamiętamy w modlitwie Pani zmienia myślenie w tym kraju, to trudne, baaaaardzo, Dieta jest trudna ... Ale efekty są .... Spektakularne ....



Witam, książkę przeczytałam chyba na jednym wdechu, byłam pod takim wrażeniem że ...znalazłam kozę dającą mleko, kapustę kiszoną niepasteryzowaną od mojej kochanej Mamy i to już dało widoczne efekty,,,dziękuję,,, pozdrawiam Ela G



przeczytałam jednym tchem, skończyłam nad ranem...nie załuje ! niesamowita historia...świetne pióro ! i kopalnia wiedzy nie gorsza niż Wieliczka :)))gratuluje !!! i polecam, każdemu....a w szczególności rodzicom dzieci...istot, które same nie mogą wybrać...istot których wybór jest wyborem ich rodziców...24 czerwca o 22:47



To nie jest zwykła książka… nie! To niezwykła opowieść. Przyjechała do mnie we wtorek, a dziś po prawie dwukrotnej lekturze czuję jakbym w te kilka dni ukończyła studia i jeszcze obroniła doktorat… dała mi mnóstwo wiedzy, zweryfikowała moje podejście do choroby, speców i specjalistów, a przede wszystkim sposobu odżywiania, jednocześnie dając mega kopa do dalszej walki, moc wiary i chęci …taaa mąż z przerażeniem obserwował błyskawiczne zmiany w kuchni.Dla rodziców nie tylko dzieci z autyzmem, czy ze spektrum, ale dla wszystkich dbających o swoje pociechy jest to niewątpliwie bardzo istotny drogowskaz!Choć myślę, że słabą jestem reklamą, bo pół Krakowa widziało kobietę jeżdżącą tramwajem i czytającą „Autyzm bez łez” z oczami , z których tryskają łzy jak woda z Fontany di Trevi jestem nieco mało wiarygodna:( Nie mniej – gorąco polecam.



Dzień dobry Pani Renatko Kochana! Przeczytałam książkę w jedną noc ( tak wciąga ) czyta się rewelacyjnie. Przekonała mnie Pani w 100 % mnie i naszą terapeutkę, która pracuje z naszym synkiem. Ponieważ dietę bg, bk, bc, stosujemy od maja i widzimy jakie zrobił dzięki niej postępy ( przede wszystkim uspokoił się i bardzo poprawił się kontakt wzrokowy, zaczął powtarzac wyrazy) ostatnio byliśmy u dziadków Filipka i niestety nie wzięliśmy ze sobą jedzenia i pojadł troszkę niedozwolonych potraw to zauważyliśmy różnice w zachowaniu zaraz na drugi dzień.



Pani Renatko dziękuję za książkę....bardzo....a najbardziej za to, ze to Pani dla mnie jest takim,,, niewinnym czarodziejem,, , który spotkałam na swojej drodze.... dziękuję  1 sierpnia o 23:18



Dzięki za książkę. Jest dla mnie inspirująca. Dzisiaj skończyłam czytanie i poleciłam dalej.    23 lipca o 13:40



 ksiazke czytam juz drugi raz...przez wiele lat bylam terapeuta Son-Rise i wielu rodzicom pomagalam przy okazji mowiac o diecie...ale od momentu kiedy zauwazylam co sie zaczyna dziac z moim synem, od czasu przejescia z nim na diete zrozumialam (chociaz chyba nadal jeszcze tego do konca nie ogarniam) jak wazna jest dieta w autyzmie. Dziekujemy z Marcelem za cudowna ksiazke (przyznam sie ze na poczatku odkladalam ja, bo za bardzo mi to przypominalo nasze przejscia) pelna humoru i mega waznych informacji!!!ja juz gotowa do akcji, przekazuje ksiazke kolejnym uczestnikom wesolej ekipy. Trzymajcie kciuki!  pozdrosciski



cóż, ja i moja koleżanka przeczytałyśmy przez noc (nie razem - ja przez jedną, ona następną;P), by zdążyć oddać do biblioteki.. a w bibliotece już kolejne osoby przechwyciły:D    31 października o 09:54



witam dziś otrzymałam pani książkę i już jestem w połowie jej czytania bardzo ciekawa i okazuje się że zachowania mojej córki są badzo podobne a raczej były do zachowań pani córki...
...Witam, przeczytałam pani całą książkę i gratuluje pani determinacji i wytrwałości



Anna, to powiedz Renacie koniecznie, jak wielu rodziców ją ceni i dziekuje za to, że dzieli się swoim doświadczeniem, wiedzą.



„Poznanie Reni i Jacka było dla mnie i dla mojego męża inspiracją do zastanowienia się czym tak naprawdę karmimy nasze ciało..zmieniliśmy dietę,zaczęliśmy jeść zdrowo i czujemy się fantastycznie! Zyczymy wytrwałości i dużo uśmiechu dla Was i dla Abi!        Veggie power!;) xx”